W mieszkaniu o doborze oprawy decyduje wygląd, barwa światła i to, czy pasuje do wnętrza. Poza budynkiem i w obiektach przemysłowych ten sposób myślenia przestaje działać, bo oświetlenie przestaje być elementem aranżacji, a staje się instalacją, która musi spełnić wymagania liczbowe.
Norma określa, ile luksów ma być na posadzce hali, na jezdni i na parkingu, jak równomierne ma być to oświetlenie i jakie są dopuszczalne granice olśnienia. Dopiero z tych liczb wynika liczba opraw, ich rozstaw i moc.
Hala: liczy się wysokość zawieszenia
Podstawową różnicą wobec pomieszczeń mieszkalnych jest wysokość. Oprawa zawieszona na dwunastu metrach oświetla posadzkę zupełnie inaczej niż ta sama na trzech, bo natężenie maleje z kwadratem odległości. Dwukrotne zwiększenie wysokości oznacza czterokrotny spadek natężenia w punkcie bezpośrednio pod oprawą.
Dlatego w halach stosuje się high bay led, czyli oprawy o dużym strumieniu i ukształtowanym rozsyle, które kierują światło w dół zamiast rozpraszać je na boki. Kąt rozsyłu dobiera się do wysokości zawieszenia: im wyżej, tym węższy, żeby światło nie trafiało głównie na ściany.
Drugim parametrem jest rozstaw. Regułą przybliżoną jest rozstaw równy wysokości zawieszenia przy oprawach o średnim rozsyle. Przy hali dziesięciometrowej oznacza to siatkę dziesięć na dziesięć metrów, a zagęszczenie albo rozrzedzenie tej siatki wpływa na równomierność bardziej niż moc pojedynczej oprawy.
Trzecim jest sposób wykorzystania hali. W magazynie wysokiego składowania światło musi dotrzeć między regały, a nie tylko na posadzkę korytarza, więc oprawy układa się wzdłuż alejek, nie w regularnej siatce. W hali produkcyjnej ze stanowiskami roboczymi dochodzi oświetlenie miejscowe, bo wymagane natężenie nad stanowiskiem bywa dwukrotnie wyższe niż w reszcie pomieszczenia.
Warto też pamiętać o temperaturze pod stropem. Latem w nieklimatyzowanej hali sięga ona czterdziestu stopni i więcej, a każdy stopień skraca żywotność diody i zasilacza. Oprawa deklarowana na pięćdziesiąt tysięcy godzin przy dwudziestu pięciu stopniach osiąga w takich warunkach wyraźnie mniej.

Droga i parking: równomierność ważniejsza od jasności
Przy oświetleniu drogowym najczęstszym błędem jest myślenie kategoriami mocy. Kierowca nie potrzebuje jasnej jezdni, tylko jezdni oświetlonej równomiernie, bez naprzemiennych plam światła i ciemności, które męczą wzrok i ukrywają przeszkody w miejscach zacienionych.
Decyduje o tym geometria układu: wysokość słupa, rozstaw między słupami, długość wysięgnika i kąt nachylenia oprawy. Zbyt duży rozstaw daje efekt cętkowania niezależnie od tego, jak mocne są oprawy. Zbyt mały jest marnowaniem pieniędzy.
Stosowane w takich układach słupy pod oprawy uliczne dobiera się do klasy drogi i szerokości jezdni, a montowane na nich wysięgniki do słupów oświetleniowych pozwalają wyprowadzić oprawę nad jezdnię, co przy jednostronnym ustawieniu słupów bywa jedynym sposobem na uzyskanie wymaganej równomierności.
Osobnym zagadnieniem jest ograniczenie światła kierowanego w górę. Oprawa nachylona zbyt mocno oświetla niebo zamiast jezdni, powodując zanieczyszczenie światłem i olśnienie kierowców. Współczesne oprawy drogowe mają płaską szybę i rozsył ukształtowany tak, aby strumień powyżej poziomu był bliski zeru.
Parki i tereny zielone: inne zadanie, inne oprawy
Na ciągach pieszych, w parkach i na terenach osiedlowych zadanie jest inne niż na drodze. Chodzi nie tylko o widoczność nawierzchni, ale też o poczucie bezpieczeństwa, które zależy od tego, czy widać twarze mijanych osób i czy przestrzeń wokół ścieżki nie jest całkowicie ciemna.
Dlatego stosowane tu lampy parkowe led mają rozsył szerszy niż drogowe i montowane są na słupach o wysokości trzech do pięciu metrów, co daje światło bardziej miękkie i lepiej modelujące otoczenie.
Barwa światła ma tu znaczenie większe niż na drodze. Ciepła, w okolicach trzech tysięcy kelwinów, jest przyjemniejsza w odbiorze, mniej zaburza rytm dobowy i wyraźnie mniej szkodzi owadom nocnym niż światło chłodne. W wielu gminach to dziś wymóg zapisany w specyfikacji, a nie kwestia gustu.
Trzecim czynnikiem jest odporność na wandalizm i warunki. Klosz z poliwęglanu zamiast szkła, obudowa odlewana ciśnieniowo i mocowanie utrudniające demontaż przekładają się na koszty eksploatacji bardziej niż różnica w sprawności między modelami.

Cztery liczby, od których zaczyna się projekt
- Wymagane natężenie oświetlenia w luksach, wynikające z klasy drogi albo z rodzaju pracy wykonywanej w hali. To punkt wyjścia, nie moc oprawy.
- Równomierność, czyli stosunek natężenia minimalnego do średniego. Norma określa wartości minimalne i to zwykle ona, a nie natężenie, wymusza zagęszczenie punktów świetlnych.
- Wysokość montażu, od której zależy zarówno rozsył, jak i rozstaw. Zmiana wysokości o dwa metry zmienia cały układ.
- Ograniczenie olśnienia, istotne na stanowiskach pracy, na drogach i wszędzie tam, gdzie oprawa znajduje się w polu widzenia użytkownika.
Dopiero mając te cztery wartości, można sensownie rozmawiać o konkretnych oprawach. Projekt zaczynający się od wyboru modelu, a kończący na sprawdzeniu, ile ich potrzeba, prowadzi zwykle do instalacji przewymiarowanej w jednym miejscu i niedoświetlonej w innym.
Oprawy przemysłowe, drogowe i parkowe wraz ze słupami, wysięgnikami i danymi fotometrycznymi zebrane są na www.onninen.pl. Parametry przywołane w tekście pochodzą z katalogu hurtowni Onninen.












